Podróżująca po całej Polsce wystawa „Beksiński Nieznany” ukazuje mniej znane rozdziały twórczości Zdzisława Beksińskiego, takie jak fotografia quasi reporterska i abstrakcyjna, czy grafika komputerowa. Niezwykła różnorodność form przekazu pozwala na pełniejszy odbiór odmiennych stanów wrażliwości artysty, który skutecznie wymyka się jakiejkolwiek jednoznacznej ocenie swojego dorobku.

Beksiński Nieznany w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, fot. Jacek Parafinowicz

Kilka zdań o wrocławskiej wystawie:

Po pierwsze. Sala w Bibliotece Uniwersyteckiej wyjątkowo się do takich przedsięwzięć nadaje. Jest w niej dużo przestrzeni i światła, widz nie czuje się przytłoczony, a wszechobecne szarości dopełniają ogólny efekt. Okna na poziomie podłogi z widokiem na Odrę to dobra robota projektanta.

Po drugie. Ciekawy dobór form artystycznych. Klasyczna ekspozycja samej fotografii i grafiki komputerowej, podzielona na okresy twórczości. Projekcja filmu dokumentalnego i wywiadów z Beksińskim w zaaranżowanej mini sali kinowej. Do tego pokaz VR, w specjalnych okularach i słuchawkach, sprawiał wrażenie bycia wewnątrz obrazu. W trakcie pokazu miałem dosyć silne odczucie oderwania od ziemi. Sygnalizował mi o tym mój błędnik.

Projekcja filmów podczas wrocławskiej wystawy Beksiński Nieznany, fot. Jacek Parafinowicz

Po trzecie. Wystawa w każdym miejscu emanowała bliskim kontaktem ze sztuką. Zwiedzający w skupieniu i z wzajemną życzliwością przemierzali ekspozycję. Jednak znaczenie ma nie tylko to co się ogląda, ale i z kim się to robi.