Bóg Wam zapłać za ten chleb

673

Koniec sierpnia obfituje w uroczystości dożynkowe, które zazwyczaj różnią się tylko nazwą. W jednych miejscowościach odbywają się tradycyjne dożynki, w innych święta plonów lub święta chleba. Jak przystało na osobę, która stara się być wszędzie, w ciągu kilku ostatnich dni odwiedziłam trzy tego typu uroczystości. Słuchałam, patrzyłam, robiłam zdjęcia, ale nigdzie nie zjadłam tak dobrego chleba jak ten z Rodzinnego Pikniku Parafialnego w Moczydlnicy Klasztornej.

Ostatnia niedziela sierpnia to czas szczególny dla księdza Jana Sienkiewicza i jego parafian. W tym dniu w parafialnym ogrodzie w Moczydlnicy Klasztornej spotykają się mieszkańcy parafii i zaproszeni goście. Świętują i dziękują za plony. Jak Pan Bóg przykazał. Najpierw msza, potem czas na rozrywkę i pozostałe atrakcje.

Tak było i w ostatnią niedzielę. W południe wierni zebrali się na uroczystej mszy świętej. Po kościele i wspólnym dzieleniu się chlebem rozpoczęła się część artystyczna. Turniej o puchar proboszcza poprowadził gość specjalny Jerzy Janeczek, aktor znany z filmu „Sami Swoi”. Muzyczne apetyty publiczności zostały zaspokojone występami zespołu „Wojcieszowianki” i pochodzącego spod Wołowa tenora – Tadeusza Galczuka. Na ogrodowej scenie młode i zwinne tancerki ze Studia Balans zaprezentowały ciekawe i rytmiczne układy taneczne.
Goście tegorocznego pikniku mogli oddać krew i być może uratować w przyszłości czyjeś zdrowie lub życie. Z odzyskaniem sił po wizycie w zaparkowanym pod kościołem mobilnym punkcie poboru krwi nie było problemu. Każdy mógł się posilić przygotowanymi przez gospodarzy krokietami, bigosem, daniami z grilla i domowymi wypiekami.

Z Moczydlnicy Klasztornej do domu przywiozłam bochenek chleba i smalczyk z dodatkiem parafialnych jabłek. I powiem Wam szczerze, że dawno nie jadłam nic tak smacznego. Chleb smakował jak w latach dzieciństwa. Przypominał smakiem ten pieczony przez babcię, z jej specjalnego przepisu. Robiony na zakwasie, pulchny, z chrupiącą skórką i osypującą się mąką. Posmarowany smalczykiem Pani Romy nabierał dodatkowych walorów. I choć nie powinnam, to zjadłam go zdecydowanie „za dużo”.
I właśnie za ten chleb chciałam podziękować organizatorom, bo dzięki niemu poczułam prawdziwy smak dożynek.