Wójt Jolanta Krysowata-Zielnica ogłosiła swoją decyzję o wdrożeniu procedury odłączenia gminy Wińsko od powiatu wołowskiego i przyłączenia jej do powiatu lubińskiego w dniu 29 listopada, podczas sesji Rady Gminy Wińsko.
Dziesięć dni później, nie czekając na opinię radnych, nie pytając ich o zdanie i ocenę pomysłu, rozpoczęła w tej sprawie nieformalne konsultacje z mieszkańcami największych gminnych miejscowości: Orzeszkowa, Krzelowa, Rajczyna, Rudawy, Głębowic i Wińska. To właśnie podczas tych spotkań pani wójt chciała (tak przynajmniej sugerowała) upewnić się co do trafności swojego pomysłu.

Ogłoszenia o konsultacjach zostały rozwieszone na tablicach wiejskich kilka dni przed wyznaczonym terminem spotkań. Ich treść jednak zainteresowała w całej gminie zaledwie 120 osób (12 w Orzeszkowie, ok. 20 w Krzelowie, 7 w Rajczynie, 19 w Rudawie, 19 w Głębowicach i ok. 40 w Wińsku).
Frekwencja na zebraniach, jak na gminę liczącą ponad 8 tys. mieszkańców i tak poważny temat do uzgodnienia, była zaskakująco niska. Czy mieszkańcy gminy Wińsko są zainteresowani zmianą powiatu? Nie wiadomo, ale frekwencja na zebraniach tego nie potwierdziła.

Wszystkie spotkania były do siebie bardzo podobne. Wątpliwości i obawy mieszkańców również.
Towarzyszący pani wójt mecenas Mateusz Chlebowski naświetlał zgromadzonym procedurę prawną zmiany powiatu, a następnie wójt Krysowata-Zielnica roztaczała przed zebranymi wizję przynależności do powiatu, który tworzą w większości gminy (Rudna, miasto Lubin i gmina Lubin), zajmujące bardzo wysokie pozycje w rankingu najbogatszych gmin w Polsce.

Główne argumenty, które według Jolanty Krysowatej-Zielnicy przemawiają za zmianą powiatu to: łączność (jedyna dobra droga w gminie Wińsko to biegnąca do Lubina DK36), rozwój (Lubin jest najbliższym Wińska prawdziwym, rozwijającym się miastem), edukacja (młodzież z gminy Wińsko wybiera szkoły w Lubinie), łączność geograficzna (graniczymy ze Ścinawą i Rudną), wspólny interes na przyszłość (choćby przynależność do Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie, w którym jest wiele więcej ofert ciekawej pracy), zorganizowana obsługa online w lubińskich urzędach, proinwestycyjne nastawienie Lubina, wspólny front w trakcie lobbowania w sprawie remontu starego i budowy nowego mostu w Ścinawie.

Podczas spotkań w sprawie zmiany powiatu mieszkańcy gminy Wińsko wiele usłyszeli o zaletach takiego rozwiązania, natomiast o wadach prawie nie było mowy. Warto zastanowić się czy ich nie ma, czy też zapomniano o nich wspomnieć? Na spotkaniach wójt Krysowata-Zielnica nie ujawniła żadnych konkretów. Zebrani mieszkańcy nie dowiedzieli się np. jaki procent wińszczańskiej młodzieży wybiera szkoły w Lubinie, ilu pacjentów z gminy Wińsko (i z jakiego jej rejonu) korzysta z lubińskiej służby zdrowia, w jaki sposób proinwestycyjność Lubina może wpłynąć na zwiększenie inwestycji w Wińsku i choćby w jakim dokładnie zakresie można załatwiać online sprawy w lubińskim starostwie, co może być bardzo ważne dla np. mieszkańców, oddalonych o prawie 50 km od Lubina, Aleksandrowic. Nikt tez nie wspomniał o tym, że nasi radni powiatowi, będą mieli jeszcze mniej do powiedzenia w sprawach powiatu niż obecnie.

Podczas wszystkich zebrań obrywało się władzom powiatu wołowskiego. Padały zarzuty o złe traktowanie Wińska. Wójt Krysowata-Zielnica mówiła, że dotychczasowe remonty dróg powiatowych były przeprowadzane „na ilość kilometrów, a nie na jakość”. Wójt negatywnie oceniała komunikację Urzędu Gminy Wińsko ze Starostwem Powiatowym w Wołowie, w złym świetle przedstawiała współpracę gminy Wińsko z Powiatowym Urzędem Pracy w Wołowie w sprawie pomocy rodzinom z Kazachstanu, które osiedliły się w gminie Wińsko, a nade wszystko uskarżała się na panujące w Wołowie układy osób na różnym szczeblu, powiązanych z powiatem.
Na pytania mieszkańców, dotyczące jej konfliktu z powiatem, wójt Krysowata-Zielnica odpowiadała: – Myślę, że on był utajniony od początku. Na pewno nie ja go wzbudziłam. A zaczęło się od tego, że umarł radny Wiesiek Baryluk, a radnym został Michał Gołąb. Od tego się zaczęło…
Postawę reprezentujących gminę Wińsko powiatowych radnych wójt Krysowata-Zielnica kwitowała bardzo krótko: – Lepiej żeby ich w ogóle nie było!

Konsultacje w sprawie przystąpienia gminy Wińsko do powiatu lubińskiego wójt Krysowata-Zielnica wykorzystała również do podsumowania współpracy z obecną Radą Gminy Wińsko, określaną przez nią w następujący sposób: – W tej gminie trwają prace nad budżetem na rok 2018, a tak naprawdę jest to budżet powiatu. Bo radni, którzy mieszkają w tej gminie i powinni reprezentować gminę wykreślają punkt po punkcie inwestycje gminne, a dopisują pieniądze na inwestycje powiatowe…

Czy temat budżetu gminy Wińsko na rok 2018 jest powiązany z planowaną zmianą powiatu? Chyba nie. Bez względu na to w jakim powiecie będziemy, budżet gminy zawsze będzie uchwalany przez naszych, miejscowych radnych. Ich kadencja kończy się za jedenaście miesięcy, ale już teraz włodarz gminy zachęcała mieszkańców do wyboru tych radnych, którzy będą na tak przy podejmowaniu decyzji o zmianie powiatu. Czy można to odebrać za początek kampanii wyborczej? Wszystko na to wskazuje.