Jak daleko sięgam pamięcią, w lokalnym obiegu funkcjonowały dwie górki: „konarska” około 117 m n.p.m. i znacznie niższa „moczydlnicka”. O innym stosowanym nazewnictwie nic mi nie wiadomo, choć górek w zasięgu wzroku ci u nas dostatek. W zależności, czy dreptaliśmy do szkoły, czy też do domu, krzyczeliśmy „dopiero” albo „już”.
Czasami omijaliśmy górki wracając ścieżyną parkowo-leśną, tzw. skrótem. Dlaczego tak zwanym? Nietrudno się domyśleć.
Pod koniec lat 70 na trasie Konary-Moczydlnica Klasztorna powstała jeszcze jedna górka i nie był to efekt ruchów tektonicznych, a działalności ówczesnych drogowców.

Fot. arch.

Nie są to jednak najwyższe „szczyty”, na które można się wspiąć w pobliżu Konar. Te, choć obecnie bezimienne, na przedwojennych mapach topograficznych widnieją pod dwiema nazwami: Góra Borsucza (Dachs Berg) i najwyższa w okolicy Góra Jagnięca (Lämmer Berg) 164 m n.p.m.