Mieszkając nad Odrą trudno narzekać na brak atrakcji. Piękne krajobrazy, spływy kajakowe, mnóstwo ciekawych, historycznych miejsc. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko gór. Gdy mam trochę więcej wolnego czasu uciekam więc w Bieszczady, a gdy mogę sobie pozwolić tylko na jedno- lub dwudniowy wypad, jadę w Góry Izerskie. Tam nigdy się nie nudzę. Zimą wiadomo – biegówki, a przez pozostałą część roku – rower lub piesze wycieczki.

Odwiedzając wczoraj Izery, wybrałem się na spacer z Jakuszyc do nieczynnej od lat kopalni Stanisław, położonej na Izerskich Garbach, na wysokości 1050 m n.p.m. Wcześniej bywałem tam wielokrotnie, ale zawsze zimą, jeżdżąc na nartach. Teren kopalni przypomina wtedy arktyczną bazę.
Tym razem po raz pierwszy miałem okazję przyjrzeć się temu miejscu latem i wierzcie mi, jest co oglądać. Gdy nie ma śniegu góra odkrywa przed turystami swoją prawdziwą różowo-rdzawą barwę. Widok jest niesamowity, a jeśli dodamy do tego wspaniałą panoramę, jaka rozpościera się ze szczytu na całą okolicę – kopalnia staje się naprawdę wartościową propozycją na krótki wypad w góry, tym bardziej, że z Jakuszyc można do niej dotrzeć pieszo w niewiele ponad godzinę.