Jeszcze kilkanaście lat temu śmiałem się z powiedzenia Lecha Wałęsy. Coś aż tak nielogicznego nie powinno być prawdziwe, a jednak…

Dzisiaj Rada Gminy Wińsko będzie debatować nad uchwałą intencyjną dotyczącą oderwania gminy od powiatu wołowskiego i przyłączenia jej do powiatu lubińskiego. Wójt gminy Wińsko zapowiadała to od dawna. Mniej więcej od czasu, gdy skonfliktowała się z wspierającymi ją podczas przedostatnich wyborów samorządowych politykami z Wołowa. Powinienem być do tego głosowania dobrze przygotowany, a jednak im bliżej głosowania tym decyzja staje się trudniejsza. Tym bardziej, że nie będę głosował tylko w swoim imieniu.
Przez długi czas zastanawiałem się czy taki projekt poprzeć. Przeprowadziłem dziesiątki rozmów z mieszkańcami gminy, pytałem czy chcą zmiany, a jeśli tak to dlaczego? Odpowiedzi były bardzo różne, ale widoczna jest pewna zdecydowana zależność. W okolicach Krzelowa zwolenników takiego pomysłu jest dość sporo, ale przeciwników również. Mieszkańcy tej okolicy są związani i z Lubinem, i z Wołowem i wybierają tę opcję do której osobiście im bliżej. Wiedzą o czym mówią, bo Wołów i/lub Lubin to ich codzienne życie. Pozostali mieszkańcy gminy traktują wybór powiatu lubińskiego jak obietnicę dobrobytu lub deklarację poparcia dla władzy, która ich do tego namawia. Trochę bez sensu, ale ludzie zaczynają wierzyć w tanie argumenty i slogany, którymi są karmieni od dawna.
Wśród popularnych ostatnio mitów bryluje bezpłatna komunikacja. Na „darmową” komunikację składają się w powiecie lubińskim gminy, więc gmina Wińsko też będzie musiała, jeśli chce ją mieć. Wójt gminy Wińsko już jakiś czas temu mogła spróbować rozwiązać problemy komunikacyjne gminy i dogadać się z włodarzami Wołowa i Brzegu Dolnego w sprawie powiatowych autobusów. Nie chciała, argumentując, że nie będzie płacić za klimatyzację w autobusach i taniej będzie podpisać umowę z jakimś przewoźnikiem, który jeździ busami. Busów do Wołowa jak nie było tak nie ma, a autobusy (nie busy) kursujące w powiecie lubińskim są klimatyzowane. Czy na lubińską klimatyzację nas stać?
Innym mitem są super drogi. Łatwo je chwalić jeśli się nimi nie jeździ. Owszem remontów jest coraz więcej (jak i w powiecie wołowskim), ale dziur ciągle pełno. Jeśli chodzi o sklepy, kina, szpitale i szkoły, to mieszkańcy okolic Krzelowa korzystają z nich od dawna i nie ma z tym żadnego problemu, więc i argument żaden.

Cóż mogę napisać? Jestem za, a nawet przeciw! Powiat lubiński darzę wielką sympatią. Nie usłyszałem jednak z ust wójt Jolanty Krysowatej-Zielnicy oraz starosty Adama Myrdy żadnych konkretnych argumentów, które skłoniłyby mnie do poparcia tego pomysłu. Często cytowana wypowiedź wójt Krysowatej o szkołach i podatkach jest niezbyt trafiona – w końcu wraz z naszymi dziećmi do lubińskich szkół trafiają również subwencje. Cały czas nie wiem dlaczego zmiana powiatu będzie się opłacała gminie Wińsko i (jeszcze ważniejsze) dlaczego będzie się opłacała powiatowi lubińskiemu. Nie jestem naiwny i dobrze wiem, że jeśli są deklaracje i chęci to musi być jakiś plan. Plan, którego nie znam, a nie chcę później świecić oczami. Bez tej wiedzy jestem w kropce i pozostaje mi tylko wstrzymać się od głosu.

Gdyby w projekcie uchwały intencyjnej zostało wpisane obowiązkowe referendum jako forma konsultacji z mieszkańcami – byłbym za. Tak by było sprawiedliwie. Uważam, że w tak ważnej sprawie każdy powinien zdecydować sam.