Zaćmienie słońca. Last minute

Staram się śledzić na bieżąco wszystko co się dzieje w Polsce i na świecie, ale tak się jakoś niefortunnie zdarza, że informacje o nadchodzących zaćmieniach słońca omijają mnie wielkim łukiem.

109

W 1999 roku o nadchodzącym zaćmieniu słońca dowiedziałem się godzinę przed faktem. Aparat fotograficzny leżał sobie na półce, daleko od miejsca, w którym akurat przebywałem, więc pogodziłem się z losem i odpuściłem temat.

Zaćmienie słońca - 20 marca 2015

O tegorocznym zaćmieniu usłyszałem dopiero wtedy, gdy większość osób zainteresowanych zjawiskiem od dobrych kilkunastu minut spoglądała w niebo. Na szczęście tym razem aparat miałem pod ręką, ale… I tu zaczęły się schody. Sam aparat to jeszcze nie wszystko. Przydałby się obiektyw o odpowiedniej ogniskowej i, żeby nie uszkodzić sobie wzroku, a urządzeniu matrycy, jakiś niezły filtr o zabarwieniu zbliżonym do okularów spawalniczych. Nigdy jednak nie ma się wszystkiego. Wiedziałem, że nie wyczaruję teleobiektywu i słońce na zdjęciu będzie raczej mizernych rozmiarów. Bardziej martwił mnie brak pomysłu, skąd wziąć jakieś odpowiednio ciemne szkiełko, przez które będę mógł zrobić zdjęcie. Pomysł pojawił się po kilku minutach. Jeśli nie dysponuje się ciemną szybą trzeba przyciemnić tą, którą się akurat posiada! Ale jak? Mnie uratowała świeczka. Nie jakaś tam zwykła świeczka ze sklepu, które obecnie nie nadają się do niczego więcej poza świeceniem – ani nie kopcą, ani nie kapią. Świeczka, której użyłem została własnoręcznie zrobiona przez znajomego pszczelarza z Legnicy i okazało się, że kopci jak świeczki made in PRL.

Jak najszybciej odymiłem nią z dwóch stron znaleziony kawałek szyby i chwilę później miałem zaćmienie słońca utrwalone na zdjęciu. Może nie jakimś super, ale zrobionym przeze mnie!